Po 30 latach zaczynamy się zwijać jako samorząd

Opublikowano: 26.05.2020
mszczonow-burmistrz.jpg
O tym, czy w kraju jest dobrze czy źle decydują samorządy – mówi Józef Kurek, burmistrz Mszczonowa, najdłużej – bo od 1990 roku - urzędujący burmistrz w Polsce.

- Czy mógłby Pan porównać samorząd – ten sprzed 30 lat i obecny? Jakie są największe różnice, a co się nie zmieniło?

- Zmieniło się wiele. Oceniam, że pierwsze dwie kadencje to był prawdziwy rozwój samorządu. Z chwilą odzyskania samodzielności finansowej, gminy zaczęły modernizować kraj. Potem rządzący się zorientowali, że mają możliwości przerzucania zadań na gminy, więc zaczęli to robić. W 2004 roku na szczęście weszliśmy do Unii Europejskiej i pierwsze dwa rozdania to był dynamiczny rozwój większości gmin w Polsce. Polska się zmieniła i wypiękniała. Liczyliśmy więc na dalszy rozwój. Tak naprawdę bowiem o tym, czy jest w kraju dobrze czy źle, decydują samorządy – radni i wójt czy burmistrz. To w gminach tworzy się miejsca pracy, powstają inwestycje, to gminy naturalnie konkurując między sobą o inwestorów powodują, że kraj się rozwija. Jak nie będzie środków na rozwój, to zaczniemy podupadać.

- A jak Pan ocenia dzisiejszą sytuację samorządu?

- Dzisiaj, gdyby nie dotacje unijne czy Fundusz Dróg Samorządowych, przeciętna gmina z własnych środków nie mogłaby wiele zrobić, oprócz utrzymania zasobów, które przez lata zbudowała. Największym ciężarem jest dla nas oczywiście oświata. Jej dofinansowanie przez samorządy przekroczyło bezpieczne granice naszego funkcjonowania. Tak dalej się nie da bez zmiany finansowania. Trzeba zrobić okrągły stół i ustalić pewne zasady, np. jaka jest minimalna liczba uczniów w szkole, bo dziś funkcjonują szkoły liczące 20-30 uczniów. To kosztuje i dzieje się kosztem innych zadań, np. budowy dróg czy realizacji innych inwestycji. Tu potrzebna jest ciężka praca radnych i burmistrzów, by przekonać mieszkańców czy kuratorów, że przy podejmowaniu decyzji o likwidacji czy dalszym funkcjonowaniu szkoły potrzebny jest zdrowy rozsądek.
Kolejnym kuriozum jest gospodarka odpadami, która tak została ustawiona, że jesteśmy pod ścianą - nie mamy żadnego rozwiązania, by nie podwyższać cen za śmieci. Jeśli będzie spadek dochodów, a będzie przez koronawirusa, to bez wsparcia rządu część gmin musi się poddać.
To jest smutne, że na koniec tych 30 lat, zamiast z wypiętą piersią mówić o kolejnych planach i rozwoju, my zaczynamy się zwijać jako samorząd – z powodu ogromu zadań bez pokrycia finansowego.
Wreszcie pomysł dwukadencyjności burmistrzów to zamach na samorządność. Moim zdaniem dwie kadencje nie zapewniają sensownego rozwoju gmin. A dodatkowo nie ma powodów, żeby w wyborach startowali ambitni, mądrzy ludzie. Choćby dlatego, że w ciągu ostatnich 18 lat pensja burmistrza czy prezydenta spadła o 20%. To jest ewenement w skali świata. W tym czasie była przecież inflacja, wzrastała pensja minimalna, rosły ceny i zarobki.


Druga część wywiadu z burmistrzem Józefem Kurkiem, zatytułowana „Nakręcają mnie nowe pomysły i wyzwania” ukaże się w majowym numerze „Samorządu Miejskiego”. Zapraszamy do lektury.

Partnerzy