Centra Aktywności Lokalnej – nowy typ budynku użyteczności publicznej

Kształtowanie przestrzeni Opublikowano: 03.02.2021
Square piotr ja ski Piotr Jański
Czy coraz większy nacisk kładziony na aktywność obywatelską, partycypację społeczną i „współzarządzanie” manifestuje się w przestrzeni polskich miast oraz czy widać to w architekturze zamawianej przez samorządy dla lokalnych społeczności?

W ostatnich latach obserwujemy dynamiczne zmiany w podejściu do świadczenia usług publicznych, a także w kształtowaniu relacji samorząd–mieszkańcy. Coraz większy nacisk jest kładziony na aktywność obywatelską, partycypację społeczną i tak zwane współzarządzanie. Czy te zmiany manifestują się także w przestrzeni polskich miast? Czy da się je dostrzec w architekturze zamawianej przez samorządy dla lokalnych społeczności?

Ciekawym przykładem są tutaj Centra Aktywności Lokalnej, dość licznie powstające w ostatnich latach, głównie w ramach różnego rodzaju projektów rewitalizacji. Czy obiekty te posiadają pewne cechy wspólne? Jak materializują się idee zaangażowania społecznego, współzarządzania i partycypacji w otaczającej nas przestrzeni. Czy budynki mogą wspomagać rozwój społeczności lokalnych?

Odrębnym zagadnieniem jest sposób funkcjonowania tych miejsc, bo chyba nie powinniśmy ich nazywać instytucjami. Jakie są więc strategie zarządzania Centrami Aktywności Lokalnej, czy próby dezinstytucjonalizacji oferty się udają? Czy lokalne społeczności są w stanie same wygenerować atrakcyjny program i przejąć odpowiedzialność za swoje centra aktywności?

Żeby odpowiedzieć na te pytania przyjrzyjmy się bliżej kilku ciekawym realizacjom.

SZCZECIN

Na początek Szczecin i CAL Podjuchy, czyli ostatecznie dom kultury „Krzemień”. To nowy obiekt, którego projekt wyłoniono w konkursie architektonicznym, jeszcze w 2017 roku. Zwycięska praca autorstwa GRID Architekci została doceniona za trafność decyzji architektonicznej związanej z lokalizacją budynku, możliwość użycia placu za obiektem do organizowania większych imprez i minimalną ingerencję w przestrzeń parku. Ten obiekt w założeniu jest najbliższy tradycyjnym domom kultury. W jego wnętrzu mieszczą się: scena kameralna z widownią na około 200 osób, pracownia muzyczna, pracownia techniczno-plastyczna, pracownia taneczno-teatralna, sala do gimnastyki i sportów walki, przestrzeń gastronomiczną z kawiarenką, sala konferencyjna. Przy obiekcie powstała scena plenerowa z miejscami do siedzenia dla ok. 100 osób, ścianką wspinaczkową dla dzieci i ogródkiem kawiarnianym. Czyli program[PJ1] jest dość rozbudowany i precyzyjnie zdefiniowany, w jego opracowaniu decydującą rolę odegrała rada osiedla, można więc powiedzieć, że jest to inicjatywa oddolna. Jak mówi projektant Artur Toboła, CAL to obiekt, którego przeznaczeniem jest aktywizowanie i wspieranie społeczności lokalnej, tworzenie poczucia przynależności do danego miejsca, budowanie tożsamości oraz uruchamianie energii i pasji mieszkańców. W jego zamyśle powinien to być obiekt praktycznie bezobsługowy, bez programu narzuconego przez prowadzącego; raczej przestrzeń oddana do dyspozycji mieszkańców. Dlatego projektując CAL, zastosował kilka ciekawych detali jak: mobilne szatnie, bezobsługowe szafki w hallu, organicznie liczby toalet i biur dla stałego personelu (którego miało nie być). W trakcie budowy wprowadzono jednak pewne zmiany w układzie wnętrz (dodanie biur i toalet, rezygnacja z bezobsługowych szatni itp.).

CAL Podjuchy w Szczecinie versus DK Krzemień. Projekt: GRID Architekci. Zdjęcie: Maciej Lulko

Początkowo miasto szukało dla obiektu operatora, ogłaszając otwarty konkurs dla organizacji pozarządowych; jednakże z braku chętnych zdecydowano się na powołanie trzynastej miejskiej instytucji kultury. Czy 13 tym razem będzie szczęśliwa?

Jak mówi dyrektor Michał Giełzak, DK Krzemień ma się opierać na trzech filarach – strefie sąsiedzkiej, czyli otwarciu na społeczność lokalną; działalności edukacyjnej i artystycznej oraz wydarzeniach. Aby ocenić, jak te założenia sprawdzą się w praktyce, musimy trochę poczekać, gdyż na razie pandemia COVID pokrzyżowała plany dyrektora. Na razie więc nie wiadomo, ile CALu będzie w Domu Kultury, a ile Domu Kultury w Calu – mówi projektant Artur Toboła.

WROCŁAW

Swoją przygodę z CAL-ami nieco wcześniej rozpoczął Wrocław. Na terenie rewitalizowanego osiedla Przedmieście Oławskie powstały aż trzy tego typu obiekty.

Największy z nich zlokalizowany przy Prądzyńskiego 39 charakteryzuje się bardzo ciekawą architekturą.

To obiekt powstały z połączenia istniejących oficyn i nowego skrzydła. Jego największym atutem jest otwarty dziedziniec z plenerowymi schodami, który zaprasza do spontanicznej organizacji wydarzeń plenerowych. Na uwagę zasługuje także zielony dach, widoczny z okien sąsiednich kamienic oraz zapewniający bioróżnorodność i częściową retencję wód opadowych tudzież dostępny dla użytkowników taras.

Do tego 4 sale spotkań przeznaczone na aktywność społeczną, sąsiedzką, edukacyjną, ruchową czy kulturalną. Centrum jest też wyposażone w przestronny hall, który może pełnić funkcję galerii. Architekci z pracowni CH+ duży nacisk położyli na stworzenie różnego rodzaju przestrzeni nieformalnych, półpublicznych, zapraszających do wnętrza. Chodzi o to, by obiekt zlokalizowany w podwórku był częścią osiedla, a nie zamkniętą instytucją. Zarządzanie obiektem miasto powierzyło parasolowej organizacji pozarządowej – Dolnośląskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.



CAL Prądzyńskiego 39 we Wrocławiu. Projekt: CH+ Architekci. Zdjęcie: UMW

CAL Prądzyńskiego 39 we Wrocławiu. Projekt: CH+ Architekci. Zdjęcie: Grzegorz Stadnik

Nieco skromniejszy obiekt, również autorstwa CH+ powstał przy ulicy Traugutta 81 w odrestaurowanej oficynie. Tu również pojawił się taras na dachu, a poszczególne piętra mieszczą otwarte przestrzenie i pomieszczenia biurowe. Architekci starali się stworzyć obiekt możliwie uniwersalny, którego funkcja może zostać dostosowana przez każdego użytkownika. Tym obiektem również zarządza organizacja pozarządowa.

CAL Traugutta 81 we Wrocławiu. Projekt: CH+ Architekci. Zdjęcie: Krzysztof Smyk

Najskromniejszy architektonicznie jest obiekt przy Hercena 13 – to lokal w kamienicy, poprzednio zajmowany przez bibliotekę. Składa się z dużej sali oraz coworkingowego biura. Bardzo ciekawy jest za to model organizacyjny, stworzony przez spółkę Wrocławska Rewitalizacja, a aktualnie kontynuowany przez Stowarzyszenie Turazem. Mianowicie operator udostępnia przestrzeń chętnym organizacjom, a także grupom nieformalnym i aktywnym mieszkańcom. Kalendarz wydarzeń jest więc naprawdę tworzony oddolnie i tylko koordynowany przez operatora. Do tego biura udostępniane są chętnym organizacjom w formule coworkingu, co sprawia, że przestrzeń jest bardzo efektywnie wykorzystywana. Taki model działania wymaga od operatora naprawdę dużej elastyczności i zaangażowania, a także powstrzymania własnych ambicji tworzenia działań autorskich.

Przedpokój H13. Projekt: Wrocławska Rewitalizacja. Zdjęcie: Artur Busz

Wydaje się, że Wrocław dopracował się skutecznej formuły CALów. Aktualnie, ze wsparciem finansowym gminy działa ich już 11, a jak zapowiada prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk – „chcemy, żeby CALe powstawały na wszystkich Wrocławskich osiedlach”. Jak możemy przeczytać na stronie www.wroclaw.pl, „Centra Aktywności Lokalnej to nie tylko budynki, ale przede wszystkim ludzie, których wyróżnia konkretne podejście do pracy z mieszkańcami wrocławskich osiedli. CALe to miejsca i działania współtworzone razem z mieszkańcami, otwarte na różnorodność i solidarne z tymi, którzy potrzebują pomocy lub wsparcia. Na poziomie lokalnym centra są silnym spoiwem wspierającym proces społecznej, pozytywnej zmiany.” Centra połączone są w sieć współpracy SCAL, powstał również dokument pod nazwą Wrocławski Model CAL.

RYBNIK

Najbardziej radykalny zarówno architektonicznie, jak i organizacyjnie, model CALu pochodzi z Rybnika. Pomysłodawcą. Inicjatorem był już nieżyjący Wojciech Student — architekt, samorządowiec, wiceprezydent Rybnika. Chciał, żeby Rybnik miał miejsca, które będą łączyć. Chciał, żeby mieszkańcy mieli poczucie należenia do wspólnoty i żeby budowali lokalną tożsamość. W jego zamyśle CALe miały być obiektami bezobsługowymi i wzmacniającymi zarówno tożsamość 27 dzielnic Rybnika, jak i całego miasta. Na tak postawione wyzwanie odpowiedzieć spróbowała pracownia MWAarchitekci.

CAL w Rybniku. Projekt: MWArchitekci. Zdjęcie: Michał Jędrzejowski


CAL w Rybniku. Projekt: MWArchitekci. Zdjęcie: Marcin Giba

„Centrum Aktywności Lokalnej to projekt, którego celem było stworzenie przestrzeni scalającej życie mieszkańców dzielnicy i umożliwiającej im integrację. Architektura tła jest skromna i wtapiająca się w otoczenie, bardziej kreująca przestrzeń niż sama będąca widoczną kubaturą. Miejsce dostępne dla każdego, „na wyciągnięcie ręki”, zachęcające do tego, by ludzie wyszli z domów, chcieli ze sobą przebywać i wzmacniać więzi zarówno te wzajemne jak i — poprzez symbolikę miejsca i kształt budynków — dzielnicy z miastem” — czytamy w opisie autorskim do projektu.

Marlenie Wolnik z MWArchitekci znakomicie udało się, poprzez architekturę, wykreowanie przestrzeni, która tę wspólnotowość obudzi. (obiekt otrzymał nagrodę specjalną w prestiżowym konkursie Życie w Architekturze, podobnie jak projekty z Przedmieścia Oławskiego został też nominowany do prestiżowej nagrody Mies van der Rohe Award). A sam rybnicki CAL powstały w dzielnicy Kłokocin to po prostu dwie trybuny wokół nieformalnego placu z jedną salą spotkań i kilkoma pomieszczeniami pomocniczymi. Budynek w zasadzie nie wymaga stałego personelu ani nadzoru. Jak świadczyły doniesienia medialne, może to prowadzić do pewnych niepożądanych zjawisk, jeśli chodzi o funkcjonowanie, dlatego też miasto szukało operatora, który przejmie pieczę nad tym obiektem. Zostało nim lokalne stowarzyszenie „Korzenie”, które zarządza obiektem wspólnie z Radą Osiedla i Lokalnymi Liderami. Jak widać na fanpage CAL Kłokocin, obiekt działa pełną parą, mimo panującej pandemii, i obfituje w atrakcyjne wydarzenia dla mieszkańców.

CAL w Rybniku. Zdjęcia (trzy): Bartek Barczyk

Co warte podkreślenia idea CALi przyjęła się w Rybniku i projekt będzie kontynuowany, wkrótce mają powstać kolejne centra. Jak mówi Marlena Wolnik z MWArchiekci, będą one oparte na podobnej zasadzie kompozycyjnej, ale każdy obiekt będzie też odpowiadał na specyficzne potrzeby dzielnicy i nawiązywał do jej lokalnej architektury.

Jak widzimy, pomimo różnic formalnych, dotyczących skali, kontekstu urbanistycznego i programu obiektu, centra aktywności lokalnej mają pewne cechy wspólne. Ich architektura jest nieformalna, otwarta, zaprasza do wnętrza budynku. Architekci szukają powiązania samego obiektu z otaczającą go przestrzenią. Często występują formy półotwartych, niedopowiedzianych przestrzeni jak plenerowe schody, otwarte hole, dziedzińce, tarasy, które „domagają się” wypełnienia życiem przez lokalną społeczność. Pożądana jest możliwość swobodnego przebywania w czy na obiekcie niezależnie od godzin otwarcia. Bo to właśnie społeczność jest kluczem do zrozumienia fenomenu centrum aktywności lokalnej. Na przykładzie tych obiektów widać bardzo dobrze, jak trudnym procesem jest budowanie trwałej partycypacji, realne współzarządzanie miastem i tworzenie silnych społeczności lokalnych.

Jak czytamy na stronie architektira.muratorplus.pl: „Jury IX edycji konkursu Życie w Architekturze uznało [w odniesieniu do projektu CAL w Rybniku], iż idea i projekt Centrum Aktywności Lokalnej odpowiada na jedno z kluczowych wyzwań współczesnej architektury i urbanistyki, jakim jest tworzenie bezpiecznych, dostępnych dla wszystkich, umożliwiających rozmaite sposoby użytkowania przestrzeni publicznych jako obszarów o szczególnym znaczeniu społecznym”. Myślę, że stwierdzenie to można śmiało odnieść do wszystkich zaprezentowanych w tym artykule projektów. Nie budzi też chyba wątpliwości, że ich niecodzienna architektura wspomaga tak bardzo ważne dla rozwoju lokalnego budowanie tzw. tożsamości lokalnej, tym samym wspierając rozwój społeczny.

Czas pokaże, czy projekty CALi okażą się sukcesem w wymiarze organizacyjnym, aktualnie pandemia mocno skomplikowała ich funkcjonowanie, tak jak i całej sfery aktywności społecznej. Nie wiemy więc, czy społeczności lokalne będą w stanie przejąć odpowiedzialność za swoje centra aktywności, ale mocno im kibicujemy i zachęcamy również inne miasta do eksperymentowania w tym zakresie.

Piotr Jański


Pozostałe felietony

Mam obywatelską propozycję: Nie lećmy na Księżyc! Pójdźmy ścieżką w stronę samowystarczalności energetycznej i neutralności klimatycznej – im szybciej, tym lepiej!

W Miejskich Obszarach Funkcjonalnych wszystkie lasy, wobec których władze miast wnioskują o zamienienie ich w parki leśne, powinny automatycznie uzyskiwać taki status.

Zbliża się okres, w którym będziemy zmuszeni do korzystania z prywatnych środków finansowania inwestycji czy inicjatyw samorządowych. Konieczne zatem staje się zrozumienie, dlaczego samorządy muszą nauczyć się dbać o rodzimy kapitał lokalny.

Autorka zachęcając samorządy do autorefleksji z pomocą narzędzia przygotowanego przez OECD, zwraca uwagę, iż istotą udanej samooceny jest świadomość, że sama w sobie jest ona tylko narzędziem, a kluczem do sukcesu będzie jej umiejętne wykorzystanie.

W Polsce powstaje ustawa o kooperatywach mieszkaniowych. Wkrótce poznamy już czwartą wersję jej projektu. W ciągu ostatniej rundy konsultacji wpłynęła rekordowa liczba uwag, propozycji i wniosków, często o bardzo odmiennym charakterze.

Bez radykalnej poprawy jakości życia w lokalnych środowiskach nie uda się zatrzymać trendu depopulacyjnego w małych ojczyznach. Tym, czym małe miasta mogą naprawdę zdystansować metropolie, są mieszkania - dobrze rozwinięte budownictwo samorządowe na wynajem kierowane do szerokiej grupy ludzi.

Partnerzy