O niezrozumieniu procesów gospodarczych zachodzących na wolnym rynku

Rozwój gospodarczy Opublikowano: 11.01.2021
Square zsrg osoby 1200x800 35 Zbigniew Pluta
Zbliża się okres, w którym będziemy zmuszeni do korzystania z prywatnych środków finansowania inwestycji czy inicjatyw samorządowych. Konieczne zatem staje się zrozumienie, dlaczego samorządy muszą nauczyć się dbać o rodzimy kapitał lokalny.

Jak niezrozumienie procesów gospodarczych zachodzących na wolnym rynku wpływa na rozwój lokalnej gospodarki?

Zmiany, zmiany, zmiany

W okresie reformowania polskiej gospodarki po przeobrażeniach ustrojowych zachodzących po 1990 roku, nikt nie przewidywał i nie spodziewał się tak radykalnych zmian, które doprowadziły do upadku wielu polskich firm kluczowych dla kraju w okresie socjalizmu.

Firmy te w większości nie były wystarczająco konkurencyjne, by móc podejmować wyzwania z potentatami światowymi, mającymi łatwy dostęp do kapitału i nowych technologii, a także posiadającymi sprawną organizację i zarządzanie, które były zawsze naszą słabą stroną. Nie mogliśmy również konkurować ze średnimi oraz małymi firmami zagranicznymi, które były wspierane przez swoje rządy, np. za pomocą symbolicznie oprocentowanych kredytów bankowych udzielanych tym przedsiębiorcom, którzy chcieli lokować swoje firmy na nowych rynkach powstających w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym m.in. w Polsce. W tym czasie, z uwagi na ogromny poziom bezrobocia, na lokalne samorządy wywierano ogromną społeczną presję, aby tworzyć nowe miejsca pracy. W konsekwencji, w wielu miastach zaczęły powstawać specjalne strefy ekonomiczne, parki przemysłowe, inkubatory itp.

W większości przypadków podejmowane przez samorządy decyzje lokalizacyjne nie wynikały z pogłębionych analiz struktury lokalnej gospodarki, rynku pracy czy rachunku ekonomicznego, a często były podyktowane nakazem chwili. To inwestorzy zagraniczni stawiali wymagania, które należało spełnić, by zarządy korporacji chciały rozpatrzeć daną lokalizację. Ta presja występowała tu i teraz, nikt nie myślał wówczas o współpracy pomiędzy inwestorami zewnętrznymi (kapitał zagraniczny) a lokalnymi przedsiębiorcami.

W tym czasie upadają kooperanci „lokomotyw socjalizmu” produkujący półprodukty dla wielkich fabryk, zanika tak zwany przemysł terenowy, który dawał miejsca pracy w małych i średnich miastach. Komponenty do produkcji w firmach z dominującym kapitałem zagranicznym, są w większości sprowadzane z macierzystych krajów lub z firm będących filiami i spółkami zależnymi, np. w Chinach czy Wietnamie. Ukształtowana przez lata w świadomości społecznej mentalność przeciwna „prywaciarzom” odniosła zamierzone skutki - do dzisiaj nie ma zrozumienia, że to lokalne firmy mają kluczowe znaczenie dla rozwoju małych i średnich miast. Sami samorządowcy często także nie postrzegają własnych lokalnych firm jako podmiotów zdolnych do nawiązania współpracy kooperacyjnej. Wynika to z wielu ograniczeń w potencjale produkcyjnym, organizacyjnym, logistycznym, metodach zarządzania, możliwościach kapitałowych, ale również w sferze mentalnej.

Wreszcie Unia

W momencie, w którym Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, te same samorządy skierowały swoją aktywność na pozyskiwanie środków unijnych, aby w ten sposób zlikwidować zapóźnienia cywilizacyjne. Konsumowały dodatkowe wpływy między innymi na zwiększanie potencjału budowanych parków i stref przemysłowych. Doprowadziły do wykorzystywania w pełni środków z UE na rozbudowę dostępności terenów, budowę dróg, potrzebnej infrastruktury, Instytucji Otoczenia Biznesu (IOB). Powstałe organizacje IOB były niezbędne między innymi do obsługi inwestorów, wyszukiwania potencjalnych udziałowców, kooperantów i rynków zbytu oraz kontaktu z władzami. Podkreślenia wymaga fakt, że organizacje te wspierane były przez samorządy jedynie przy realizacji zadań w okresie trwałości projektów. Po tym okresie władze zmieniły pogląd na IOB twierdząc, że organizacje te nie tylko mają same się utrzymać, ale również generować dodatkowy dochód, który pozwoli zapłacić m.in. znacznie wyższy czynsz należny gminie, niż w początkowej fazie funkcjonowania.

Takie podejście lokalnych władz w wielu przypadkach skutkowało przykładowo przejmowaniem wyremontowanych obiektów czy siedzib przez samorządy. Świadczy ponadto o braku prowadzenia długofalowej polityki rozwoju już na etapie konstruowania projektów składanych do różnych instytucji i odniesienia się do rzeczywistych potrzeb lokalnych przedsiębiorców. Uwidoczniony jest w tym przypadku powszechny stan myślenia, co do wymogów wynikających z umów w zakresie trwałości projektów, podczas gdy potrzeby lokalnych przedsiębiorców i organizacji wspierających biznes pozostają na dalszym planie. Pokazuje to, że organizacje IOB były potrzebne przede wszystkim do zapewnienia logiki budowania projektu, którego głównym celem było pozyskanie środków, nie zaś rozwój, wspieranie i współpraca graczy lokalnej gospodarki. Myślę, że taka postawa nadal dominuje oraz trwa w wielu jednostkach samorządowych i wynika z braku podstawowych analiz, które wskazywałyby, że utworzone przez rodzimych przedsiębiorców firmy zapewniają znaczące wpływy środków do budżetów lokalnych.

Kolejnym kluczowym elementem strategii gospodarczej społeczności lokalnych, na który pragnę zwrócić uwagę, jest właściwy wybór lokalizacji miejsc pracy i jego powiązanie z czasem dojazdu potencjalnych pracowników. Wyniki przeprowadzonych badań młodzieży w ramach III edycji Funduszy norweskich i EOG na lata 2014–2021 wskazują, że aż 71% ankietowanych na pytanie „Ile czasu jesteś w stanie poświęcić, aby codziennie dojeżdżać do atrakcyjnej pracy” odpowiada, że czas dojazdu nie może być dłuższy niż 1 godzina. Czy możemy liczyć na krótszy czas dojazdu do pracy zlokalizowanej w dużych aglomeracjach, skoro niejednokrotnie więcej czasu musimy poświęcić na przejazd z jednego krańca miasta na drugi? Wnioski nasuwają się same - musimy stwarzać miejsca pracy na poziomie lokalnym.

Od początku tworzenia instytucji wspierających lokalną gospodarkę w Polsce dominował przy ich powoływaniu patologiczny sposób myślenia. Znaleziono sposób na logiczne i racjonalne opisywanie oraz pozyskiwanie środków z programów UE. Opracowując różnego rodzaju programy i projekty, ze zdumieniem dostrzegam znaczącą różnicę pomiędzy krajami, które wydawałoby się, że są na niższym poziomie rozwoju, a naszym polskim podejściem. Kraje te, nie mając zewnętrznych środków, planują wydatki na takie przedsięwzięcia, które uważają za niezbędne i przyszłościowe, uwzględniając je w długofalowych budżetach narodowych na okres co najmniej trzydziestu lat. Wymagają przy tym, by powstałe przedsięwzięcia stopniowo i systematycznie osiągały poziom znacznego samofinansowania, ale też dopuszczają, że w niektórych przypadkach (np. w rolnictwie) może być to trudne do osiągnięcia. W naszym polskim myśleniu wystarcza jedynie okres trwałości.

Analiza polityki gospodarczej małych i średnich miast, w których pracują doradcy ZMP, wskazuje, że do tej pory w miastach nie wypracowano właściwej platformy współpracy samorządu z organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców oraz z samymi przedsiębiorcami. Samo mówienie, że samorząd nawiązuje kooperację z podmiotem zewnętrznym w kwestii poprawy i nawiązania współpracy z przedsiębiorstwami „lokalnymi lokomotywami rozwoju”, świadczy o braku jakiejkolwiek wiedzy o wsparciu przedsiębiorstw przez IOB. Niektóre samorządy przyznają się, że poziom współpracy jest niezadowalający i zaniedbany. W niektórych miastach relacje samorządu i lokalnych przedsiębiorców nie istnieją praktycznie w ogóle. Uświadomiły to nam realizowane w ramach projektu badania miast przeprowadzone w ramach III edycji Funduszy norweskich i EOG na lata 2014-2021, którego operatorem jest Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

W badanych miastach brakuje podstawowych „usług” świadczonych przez samorządy na rzecz lokalnych przedsiębiorców (ankieta podstawowa). Zatrudnieni w samorządach specjaliści na początku lat dziewięćdziesiątych odeszli i nikt ich nie zastąpił. Na ten moment nie uważam, żeby jakiekolwiek szkolenia urzędników (w tym zakresie) przyniosły oczekiwane efekty. Niemal do końca okresu programowania 2006-2013, w niektórych urzędach byli zatrudniani specjaliści do spraw lokalnego rozwoju gospodarczego. Na szkolenia o tematyce wsparcia przedsiębiorczości zgłaszało się wielu urzędników. Po tym „złotym okresie” zaczęto likwidować etaty. W tej chwili nie mamy osób, które by rozumiały i miały dostateczne doświadczenie praktyczne w tym zakresie, co więcej – moim zdaniem - samorządy nie oczekują wsparcia przy poszerzaniu tych kompetencji. To trochę tak jak „przekwalifikowani” nauczyciele uczą w szkołach przedmiotu przedsiębiorczość. W amerykańskich szkołach przedsiębiorczości uczą osoby czynnie prowadzące firmy, praktycy.

Często mówiono i uznawano, że gospodarka tak dobrze się rozwija, iż nie jesteście już potrzebni. Nie jest to przypadek odosobniony, ponieważ obserwujemy to również w dużych miastach. Ankieta określana jako „druga”, przygotowywana przeze mnie wspólnie z Agnieszką Dawidzik pn. „Obszary priorytetowe i możliwe działania JST na rzecz rozwoju firm w miastach objętych programem „Rozwój Lokalny”, dała niezadawalające rezultaty - poziom współpracy w ramach obszaru innowacyjności samorządu i funkcjonujących na tym obszarze firm okazał się dużo niższy, niż oczekiwaliśmy. Wynika z tego, że będziemy musieli tworzyć takie instytucje na nowo, niestety już z własnych lokalnych środków. Kolejny raz chcąc pozyskać na ten cel środki, będziemy stawiali siebie w roli nieroztropnych uczniów. Urzędnicy reprezentujący UE prawdopodobnie stwierdzą, że znaczne wsparcie, które zostało udzielone na IOB w poprzednim okresie programowania, nie zostało przez nas świadomie i w pełni wykorzystane. Zatem to już nie problem UE.

Wpływy finansowe samorządów a lokalna przedsiębiorczość[1]

Analiza danych na podstawie Monitora Miast, uzyskanych w ramach realizacji Programu Rozwój Lokalny, pozwala wnioskować, że tak niedoceniana przez wielu decydentów sfera przedsiębiorczości lokalnej rozwija się wyjątkowo dynamicznie, osiągając znaczący wzrost przychodów. Świadczy o tym wyraźnie m.in. obserwowany coraz większy udział wpływów z tytułu podatku PIT w lokalnych budżetach samorządów. W obszarze „Aktywność ekonomiczna mieszkańców i podmiotów prawnych” oraz w podobszarze „Aktywność ekonomiczna podatników mieszkańców ogółem”, w grupie B2 _GM: Strefy zewnętrzne OF ośrodków wojewódzkich, dochody z działalności gospodarczej osiągnęły w trzech kolejnych latach od 2016 roku dynamikę wzrostu równą 31,76 %. Liczba podatników uzyskujących dochody z tytułu działalności gospodarczej za ten okres wyniosła średnio 7,44 %, a dynamika wzrostu udziału w tym sektorze w ogólnej gospodarce była równa 4,35%. Potwierdza to sens znanego wszystkim powiedzenia: „Nigdy tak wielu, nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym”.

Szczególnie wyraźnie jest to widoczne, gdy popatrzymy na strukturę budżetów ankietowanych miast w 2018 roku, których średnie przychody wyniosły ok. 140 mln PLN. Biorąc pod uwagę, że przychody podatników to ok. 2,65 mld PLN, ich dochody - 1,33 mld PLN, zaliczki na podatek w wysokości ok. 126 mln PLN stanowiły wartościowo, prawie 90% ogółu dochodów. Powyższe zestawienie dobitnie wskazuje, jak duży potencjał drzemie w grupie nielicznych lokalnych przedsiębiorców.

Doświadczenia lokalnych przedsiębiorców po zmianach ustrojowych w 1990 roku wskazują, że przychody należy dywersyfikować. Istotną rolę winny odgrywać w tym zakresie samorządy, które powinny dostrzegać wygenerowane profity z inwestycji realizowanych na terenie gminy przez przedsiębiorców. Dodatkowo powinny stwarzać możliwości i zachęcić firmy do takich działań. Bez realizacji takich projektów nie zbudujemy wzajemnych relacji, samorządowców z lokalnymi przedsiębiorcami oraz mieszkańcami miast. Przedsiębiorcy skarżą się na brak uznania w środowisku lokalnym i zabiegają o przychylność społeczności lokalnej wobec ich przedsiębiorstw. Jak pokazały wyniki przeprowadzonej ankiety, na dobre relacje ze społecznością lokalną i trwałą sieć kontaktów społecznych liczy 41,2% przedsiębiorców, a na kreowanie popytu na towary i usługi oferowane przez przedsiębiorstwo na lokalnym rynku zbytu - aż 39,6% z nich. Blisko 39,4% przedsiębiorców chciałoby od samorządu uzyskać pomoc w zakresie pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników. Wszystkie działania związane z osiągnięciem tych pozytywnych zmian mieszczą się w regulacjach prawnych. Musimy tylko chcieć stworzyć warunki i ułatwienia działań w tym obszarze przedsiębiorcom przez samorząd. Podejmowaniu tego typu wyzwań jest ryzykowne z punktu widzenia politycznego. Niestety pracę w tej materii należy rozpocząć i konsekwentnie realizować. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne, gdy lokalna społeczność zarzuca „bratanie” się władzy z biznesem. Wyzwań wobec samorządów jest coraz więcej, niestety musimy je podejmować w celu osiągnięcia przewagi konkurencyjnej nad otoczeniem.

Nie będzie jak było dotychczas, nadchodzą zmiany!!!

Nowy okres programowania stawia polskim samorządom nowe wyzwania. Sytuacja diametralnie zmieniła się także z uwagi na trwającą od blisko roku epidemię Covid-19, która już wymusiła szybkie i trwałe zmiany. Jedna z nich dotyczy konieczności zrozumienia podjęcia wyzwań związanych z realizacją przedsięwzięć opartych na współinwestowaniu przez inwestorów środków prywatnych. Dotychczasowe realizacje nie napawają optymizmem. Samorządowcy wskazują, że za każdym razem taka inicjatywa kończy się niebywałą skalą kontroli, prowadzonych przez różne instytucje w zależności od zakresu prowadzonych spraw i kompetencji. Postęp w tej dziedzinie zachodzi zatem powoli i z dużą rezerwą do pojawiających się potrzeb wybranego środowiska lokalnego. Moim zdaniem, nowy okres programowania UE, powinien stanowić próbę rozpoczęcia współpracy, w której uczestniczyć będą: samorząd, przedsiębiorca, lokalne organizacje. Będzie to czas uczenia się przez te podmioty partnerstwa publiczno-prywatnego, wspólnych przedsięwzięć, projektów, które będą stanowiły ważne ogniwa w realizacji celów i działań lokalnych strategii.

Nasze społeczeństwo dopiero uczy się współpracy, wzajemnego zaufania, podejmowania wspólnych działań. Inni, bardziej doświadczeni, rozumieją taką konieczność, organizując przykładowo zajęcia oraz spotkania dla dzieci, podczas gdy pozostali mieszkańcy wioski, miasteczka, udają się na przedstawienie teatralne do pobliskiej aglomeracji. Nauczycielka, mieszkanka wsi, zajmuje się dokształcaniem dzieci, które mają zaległości z określonego przedmiotu. Lokalny hydraulik odwzajemnia się, oferując pomoc w formie usługi. Wszystko w atmosferze wzajemnej życzliwości. To wspólne działanie często przekształca się w bardziej zorganizowaną formę – powstają nowe organizacje, stowarzyszenia, fundacje, które mogą we współpracy z samorządem realizować inne zadania związane z inwestycjami. To one, mogą zapewnić ofertę uzupełniającą, niemożliwą do zrealizowania na lokalnym rynku i której zewnętrzne podmioty nie są w stanie dostarczyć.

Pandemia przyczyniła się do samoorganizowania społeczności lokalnych. Sami z własnej inicjatywy zaczęliśmy podejmować działania wiedząc, że nie wykona ich nikt inny za nas. Nie zabijajmy tych inicjatyw, tylko je wzmacniajmy. Usługi tak realizowane są znacznie tańsze od uzyskiwanych przez samorządy na wolnym rynku, a ponadto buduje się zespół ludzi, który w ten sposób przyczynia się do uzupełnienia brakującej oferty oraz tworzy lokalną społeczność.

Dla samorządu jest to pewnego rodzaju nieksięgowany wpływ finansowy, który posiada znacznie większą wartość niż wpływające bezpośrednio środki, np. z dzierżawy nieruchomości przeznaczonych na cel społeczny. Dla mnie oczywiste jest, że w kolejnym okresie wsparcia finansowego z UE, samorządy powinny mieć postawiony warunek, iż pewne określone projekty muszą być długotrwale wspierane z lokalnego budżetu, by nie niszczyć entuzjazmu i potencjału ludzi, którzy są w nie zaangażowani.

Inne projekty powinny być realizowane przy współudziale firm prywatnych, organizacji pozarządowych czy innych instytucji, niepublicznych. Mieszkańcy wiedzą, że jeżeli dane przedsięwzięcie od lat z dużym powodzeniem prowadzi konkretna osoba bądź organizacja, to należy im tylko nie przeszkadzać. Bez takiego wymogu, gminy w dalszym ciągu będą ubiegać się o „łatwe” pieniądze z programów UE, ale nie przyniosą one wymiernych korzyści dla lokalnych społeczności.

Musimy zrozumieć, że w tej „grze” potrzebna jest uczciwość i wzajemny szacunek. Inaczej nie osiągniemy zamierzonych celów, a zbliża się okres, w którym będziemy zmuszeni do korzystania z prywatnych środków finansowania inwestycji czy inicjatyw samorządowych. Konieczne zatem staje się zrozumienie, dlaczego samorządy muszą się nauczyć dbać o rodzimy kapitał lokalny. Nie są to tylko środki finansowe. Oto najbliższa przyszłość, do której musimy się dostosować w naszym państwie, samorządach, społeczeństwie. Nadchodzi kolejna zmiana!!!








[1] Rozdz. 3 artykułu oparty o wyniki badań zespołu, w następującym składzie: Daniel Budzeń, Tomasz Kayser, Marek Leśniak, Zbigniew Pluta, Andrzej Sobczyk, Andrzej Szczodry, Janusz Szewczuk.

Pozostałe felietony

Mam obywatelską propozycję: Nie lećmy na Księżyc! Pójdźmy ścieżką w stronę samowystarczalności energetycznej i neutralności klimatycznej – im szybciej, tym lepiej!

Czy coraz większy nacisk kładziony na aktywność obywatelską, partycypację społeczną i „współzarządzanie” manifestuje się w przestrzeni polskich miast oraz czy widać to w architekturze zamawianej przez samorządy dla lokalnych społeczności?

W Miejskich Obszarach Funkcjonalnych wszystkie lasy, wobec których władze miast wnioskują o zamienienie ich w parki leśne, powinny automatycznie uzyskiwać taki status.

Autorka zachęcając samorządy do autorefleksji z pomocą narzędzia przygotowanego przez OECD, zwraca uwagę, iż istotą udanej samooceny jest świadomość, że sama w sobie jest ona tylko narzędziem, a kluczem do sukcesu będzie jej umiejętne wykorzystanie.

W Polsce powstaje ustawa o kooperatywach mieszkaniowych. Wkrótce poznamy już czwartą wersję jej projektu. W ciągu ostatniej rundy konsultacji wpłynęła rekordowa liczba uwag, propozycji i wniosków, często o bardzo odmiennym charakterze.

Bez radykalnej poprawy jakości życia w lokalnych środowiskach nie uda się zatrzymać trendu depopulacyjnego w małych ojczyznach. Tym, czym małe miasta mogą naprawdę zdystansować metropolie, są mieszkania - dobrze rozwinięte budownictwo samorządowe na wynajem kierowane do szerokiej grupy ludzi.

Partnerzy